wtorek, 16 października 2018

Zapowiadamy, wszem i wobec ogłaszamy - Zapowiedzi vol 4 (druga połowa października)

Witajcie miłośnicy książek. 

Druga połowa października to prawdziwa gratka dla was, dla nas, dla innych zaczytanych:) Wydawcy rozpieszczają nas 17 października 2018 roku:) Cudowna środa się zapowiada, prawda?

Tyyyyle nowości, tyle cudownych książek, o których z przyjemnością wam tutaj napiszę.





Hope jest w rozterce. Skończyła 36 lat, od sześciu lat ma chłopaka, ale na ślub raczej się nie zanosi. Tymczasem u jej ojca właśnie zdiagnozowano poważną chorobę. Hope postanawia więc odciąć się od wszystkiego, spędzić tydzień w wakacyjnym domku w Sunset Beach i zastanowić się nad swoją przyszłością. Tru, urodzony w Zimbabwe przewodnik safari, pojawia się w Sunset Beach, by poznać ojca i dowiedzieć się więcej o młodości matki.
Gdy ścieżki dwojga obcych sobie ludzi niespodziewanie się krzyżują, wybucha pomiędzy nimi żarliwe uczucie. Wkrótce oboje staną przed trudnym wyborem: oddać się miłości czy spełnić obowiązek wobec rodziny? Posłuchać głosu serca czy rozsądku?





Miała piętnaście lat i była ukochaną córką swojej matki. Miała przed sobą całe życie. I nagle, w mgnieniu oka, Ellie zniknęła.
Po dziesięciu latach Laurel wciąż nie straciła nadziei, że znajdzie Ellie. I wtedy spotyka czarującego, charyzmatycznego nieznajomego, który robi na niej piorunujące wrażenie. Jednak naprawdę zapiera jej dech, kiedy poznaje jego dziewięcioletnią córkę. Bo jego córka jest obrazem Ellie. Wszystkie pytania bez odpowiedzi, które nie dawały Laurel spokoju, teraz odżywają.
Co naprawdę stało się z Ellie? I kto nadal ma coś do ukrycia?


 
Podobno dobre uczynki wracają do nas po stokroć.
Dlaczego więc tak bardzo o nie trudno? Zwłaszcza, gdy uwagę zaprzątają własne sprawy:  zdrowie, rodzina, praca czy miłość. Nawet mieszkańcy Kamienicy pod Szczęśliwą Gwiazdą muszą się zmierzyć z nowymi wyzwaniami. Dla Heleny nie jest to łatwy rok: boryka się z problemami zdrowotnymi, kłopotami z mydlarnią i sytuacją rodzinną. Na jaw wychodzi szokująca tajemnica, która już na zawsze odmieni los bohaterki. Zbliża się moment próby dla wszystkich lokatorów – czy wyjdą z niego zwycięsko? Na pewno odkryją prawdę o sobie, której wcześniej nawet się nie spodziewali.
„Dobre uczynki” to pełna magii opowieść o sile rodzinnych więzi, sąsiedzkiej pomocy i odzyskanej przyjaźni. A także o miłości, która cierpliwie czeka na swój czas, by rozświetlić nam życie.
Drugi tom sagi „Uśmiech losu", opisującej perypetie lokatorów Kamienicy pod Szczęśliwą Gwiazdą.

Recenzję pierwszego tomu możecie przeczytać tutaj : RECENZJA Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą


Po dwunastu latach za granicą, Maks wraca do rodzinnego, nadmorskiego miasteczka, aby zająć się chorą matką. Wyjechał stąd z zamiarem by nigdy nie wrócić, po tym, jak odeszła od niego kobieta jego życia. Odległa Islandia wydawała się idealnym miejscem by zapomnieć i odzyskać spokój, którego zabrakło mu po rozstaniu z Beatą. Teraz jednak musi  porzucić uporządkowane i wtłoczone w surowe ramy obecne życie i zmierzyć się z przeszłością, która nie daje o sobie zapomnieć. Maks po raz kolejny przekonuje się, że to los kreśli scenariusz życia człowieka, a on sam nie ma na to żadnego wpływu…

Akcja powieści toczy się w małej rybackiej wiosce nad Bałtykiem, który późną jesienią wygląda zupełnie inaczej niż latem. Nieodmiennie jednak czaruje swoim surowym pięknem i potęgą żywiołu, w naturalny sposób splatając się z życiem głównych bohaterów - Maksa, Beaty i Irki. Trzymająca w napięciu do ostatniej chwili tajemnica sprawi, że czytelnik nie odłoży książki zanim nie przewróci ostatniej strony…  


Zuzanna Widawska, do niedawna dziennikarka największego dziennika w kraju, z dnia na dzień traci pracę. Przez kilka miesięcy tuła się po tanich hotelach i szuka zajęcia, aż trafia do redakcji pisma „Kobieta Taka jak Ty” i zamieszkuje w kamienicy na warszawskiej Woli. Szefowa z piekła rodem stawia przed nią wyzwanie, dzięki któremu odwiedza fundację, organizującą Festiwal Magicznych Nut dla osób z różnymi typami niepełnosprawności.

W wolskim teatrze poznaje Elenę Nilsen, aktorkę teatralną i filmową z czasów PRL-u, która dni sławy ma dawno za sobą. Teraz pracuje z dziećmi ze swojej kamienicy, angażując je w projekt organizowania „teatrów podwórkowych”, jest także wolontariuszką w Fundacji Złotych Serc. Zuza i Elena nie wiedzą, że Jakub Bilewicz, znany i bardzo zamożny warszawski biznesmen, z powodów osobistych uznaje stary wolski teatr za miejsce przeklęte i że przysiągł zetrzeć je z powierzchni ziemi.
Czy Zuzannie uda się odwieść Bilewicza od katastrofalnej decyzji? Czy podoła wyzwaniu, które ten jej rzuci? Czy muszą wyjść na jaw tajemnice z przeszłości? I jaką rolę ma w tym wszystkim odegrać pewien biały latawiec?

Recenzję możecie przeczytać tutaj: RECENZJA Teatr pod Białym Latawcem



W życiu rezolutnej Ewy, która dała się już poznać czytelniczkom „Singielki w Londynie“,  następują kolejne rewolucje. Tytułowa bohaterka będzie przeżywać upadki i wzloty miłosne, leczyć złamane serce, zmieniać stanowisko pracy i przeprowadzać się. Czy te doświadczenia sprawią, że Ewa straci swój optymizm i otwartość na to, co przyniesie przyszłość? Czy może singielka z Polski, mimo przeciwności losu postanowi nadal wytrwale szukać szczęścia i prawdziwej miłości?




Widowiskowy finał sułtańskiej trylogii!


Zdrada. Intryga. Wielka bitwa i wielka miłość zdolna pokonać każdą przeszkodę.
Klęska wojsk tureckich w bitwie morskiej pod Lepanto to dopiero początek problemów Imperium Osmańskiego. Sułtan Selim II podupada bowiem na zdrowiu, a na dworze rozpoczyna się rywalizacja o to, kto zajmie tron. Tymczasem Jelenę po bitwie budzą krzyki marynarzy, cieszących się ze zwycięstwa. Księżniczce trudno jednak ukryć zmartwienie o swojego ukochanego, który przebywał na wrogim statku. Na dodatek musi poradzić sobie z nowym ciężarem, jaki zsyła na nią los. Chęć uwolnienia się spod wpływu ojca Vincenzo zmusi Jelenę do podjęcia kroków, które mogą zagrozić jej życiu.

Recenzję możecie przeczytać tutaj: RECENZJA PREMIEROWA


Mam wielką nadzieję, że jutro udacie się do księgarni i wybierzecie coś dla siebie:*

DOROTA










Córka gniewu - Maria Paszyńska - Recenzja PREMIEROWA

Tytuł: Córka gniewu
 Autor: Maria Paszyńska

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 292
ISBN: 978-83-7976-976-6

Lubicie rozczarowania? Ja od teraz lubię, mowa oczywiście o tych pozytywnych:) Jasne, że takie istnieją - przekonałam się na własnej skórze.

Biorąc do ręki książkę "Córka gniewu" moja pierwsza myśl - zupełnie nie moje klimaty. Historyczna jeszcze o wojnie światowej, no przeszła by, ale jakieś Imperium Osmańskie? Ale to będzie nudne...

Biję przeprosinowe pokłony dla autorki, jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy, talentu pisarskiego, umiejętności przekazania całej histori tak, abym diametralnie zmieniła zdanie. Książka jest fantastyczna. I tak-  rozczarowałam się ogromnie! Zamiast nudnych faktów historycznych przeczytałam cudowną opowieść o miłości, odwadze, poświęceniu, o księżniczkach, sułtanach, wojnach, zdradach, a historia Imperium Osmańskiego była tak idealnym tłem, że fakty same wchodziły i zakorzeniały się w głowie. Bardzo potrzebowałam takiej zmiany czytelniczego klimatu i odwyku od zwykłych powieści obyczajowych. Serdecznie i wam polecam takie odświeżenie umysłu.

Akcja powieści zaczyna się wojną pomiędzy oddziałąmi tureckimi a chrześcijaninami. Turcy przegrywają, najwyźsi rangą zostają wzięci do niewoli. Księżniczka Jelena (notabene ukrywająca swoją tożsamość pod męskim przebraniem) absolutnie nikomu nie może przyznać się, że jednym z pojmanych był jej ukochany. To miłość tak zakazana, że niosąca śmiertelne niebezpieczeństwo, zarówno dla nich samych jak i dla owocu tej miłości, który kobieta nosi pod sercem. Wymyśla plan jak ochronić i siebie i dziecko, z bliska czuwając nad trzymanym w niewoli ukochanym. Nie będe zagłębiać się w całość wątku, ale jest on tak emocjonalny, że na przemian miałam w oczach łzy wściekłości, bezsilności i smutku kiedy czytałam a jak wielkie poświęcenie zdobyła się chorwacka ksiązniczka. Cóż ona musiała znosić, ile wycierpiec, ile razy jej koniec był tak bardzo bliski... Wszystko dla tej jednej, jedynej miłości, która nie miała prawa zaistnieć.

Jednocześnie czytamy o Imperium Osmańskim, a dokładniej co dzieje się na dworze Sułtana Salima II. Gdy włądca podupada na zdrowiu rozpoczyna się walka o to, kto zasiądzie na tronie. Kto zdradzi, kto zabije, kto okaże się następnym władcą, kolejnym z rodu Osmanów? Jakim władcą się okaże? Intrygom nie będzie końca, czyta się o tym z zapartym tchem i wypiekami na twarzy - uwierzcie!

Język powieści mi nie przeszkadza, gdyż pozwala zakorzenić się w niej na dobre, poczuć niejako uczestnikiem wydarzeń. Słowa jak "obcować z kimś" "udać się do alkowy", "nałożnica" oddają tylko klimat tamtycz czasów. Nawet "wezyr", "kadyna", "baszkadyna", "muezzin", "hammam", "pekmez" czy "pilaw" jako określenie osób, miejsc czy tureckich potraw zadziwiająco łatwo zostają zapamiętane (na końcu resztą mamy mały słówniczek z wyjaśnieniami słów;)). Jak dla mnie było za dużo imion i tytułów z nimi związanych (:Mahmed Pasza Sokollu, Zal Mehmud Pasza, Lala Mustafa) jednak używanie ich jest konieczne, aby w pełni oddać klimat powieści i historyczne fakty.

Suma sumarum, książka z gatunku tych iż zapominacie o spaniu, jedzeniu, gotowaniu obiadu dopóki nie doczytacie do końca. Jeśli już musicie odłożyć książkę na jakiś czas to w głowie zostają wam wyraźne sceny i sytuacje, krążą uporczywe myśli : Co dalej, co teraz będzie? Osobiście uwielbiam ten stan, mam nadzieję, że i wy za nim przepadacie:)

Dodam jeszcze tylko iż powieść "Córka gniewu" jest zakończeniem trylogii i na pewno warto byłoby czytać książki po kolei, ale ja czytałąm tylko trzecią i nie miałam dużych braków z powodu pominiecia poprzednich, także nie jest to warunek konieczny aby w jakiś sposób nadrabiać zaległości. Dla mnie to duży plus choć oczywiście zachęcam do przeczytania "Cienia sułtana" i "Krwawego morza". Coś czuję, że utrzymane w tym samym klimacie mocno poruszą czytelnikiem.

Dziś premiera kochani - a ja ogromnie polecam i zachęcam do sięgnięcia po tą pozycję.

Moja ocena: 9/10

DOROTA


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona:



poniedziałek, 15 października 2018

W żywe oczy - J.P. Delaney





Tytuł: W żywe oczy
Autor: JP Delaney
Wydawnictwo: OTWARTE
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 424
ISBN: 978-83-7515-533-4

Po fantastycznym debiucie J.P. Delaney "Lokatorka" czas na kolejną książkę "W żywe oczy".

Claire Wright od zawsze chciała być aktorką, więc odgrywanie różnych scen przychodzi jej z łatwością. Umie kłamać, wodzić za nos, flirtować i robi to w taki sposób, że nikt nawet się nie orientuje, że to jakiś sprawdzian. Jest stworzona do roli w którą się wciela. Na zlecenie firmy prawniczej specjalizującej się w sprawach rozwodowych ma demaskować mężów i dostarczać niezbite dowody ich zdrad. To ona ma być górą i dyktować warunki, mężczyżni tylko brną w jej pułapki. Dostaje zlecenie na Patrica Foglera, tylko że tym razem wszystko idzie nie tak jak powinno. Patric nie jest nią zainteresowany, nie daje złapać się w sidła jej uroku osobistego. Wszystko się zmienia w momencie kiedy zostaje zamordowana żona Patryca a klientka Claire. Dziewczyna dostaje szansę odegrania roli życia. Stawka jest bardzo wysoka, nie tylko walczy o zieloną kartę aby móc mieszkać i pracować w Ameryce, ale również walka toczy się o życie i bezpieczeństwo dziewczyny. Testowany mężczyzna podejrzany jest o serię morderstw. 

W grze gęstej od mrocznego uwodzenia, manipulacji i niedopowiedzeń role zaczynają się niebezpiecznie odwracać.


Wielu aktorów wczuwa się w rolę odgrywanego przez siebie bohatera. Im bardziej są w stanie się z nim utożsamić, tym bliższe są im emocje, jakie potencjalnie mogłaby przeżywać taka osoba. Głowna bohaterka zagrała swoją rolę życia i zrobiła to tak, że oszukała wszystkich, nawet czytelnika. Do końca nie wiedziałam czy to wciąż gra, urojenia, czy jednak prawda. Postać wykreowana przez autora była tak autentyczna, że omotała umysł.


"W żywe oczy" to dość mocny thriller psychologiczny, napisany w formie scenariusza. Narratorką jest główna bohaterka Claire. Przestawia nam świat i życie z swojej perspektywy, tylko niewiadomo co jest prawdą, a co już kłamstwem. Na początku pokazuje nam swoja prace gdy demaskuje niewiernych mężów. W momencie kiedy zaczyna pracować z policją, to już nie rozgrywka miedzy napalonym mężczyzną a mordercą.
Gra polegała na sprowokowaniu mordercy tak, aby się ujawnił, że nim jest. Tu już nie chodziło tylko o zaciągniecie faceta do pokoju hotelowego, a o znacznie więcej,  bo o schwytanie mordercy - psychopaty. Gdzie jest granica między pułapką psychologiczną a uwodzeniem w celu zwabienia w pułapkę?

Po raz drugi autor J.P. Delaney pozostaje niezmienny w swej twórczości. Wodzi czytelnika niesamowicie za nos, niepokoi i wciąga oraz manipuluje. Już sam tytuł mocno intryguje i ciekawi. Autor  mocno skupił się na psychice bohaterów i ich zachowaniu. Akcja toczy się dość powoli, ale zaskakuje przy każdej następnej kartce. Aż do końca nie wiadomo co jest prawdą a co psychozą. Ciągłe zmiany akcji i to zakończenie które zwala z nóg. 
Autor porusza w książce bardzo ważne tematy takie jak zaburzenia urojeniowe, osobowość mordercy, BDSM, zdrada. 

Dodatkowym atutem okazała się wpleciona w powieść poezja Charlsa Baudelaire'a- poety i krytyka francuskiego. Wykorzystane wiersze w książce przeplatają się z brutalnymi morderstwami. Na wzór wierszy ''Kwiatów zła'' tajemniczy morderca zabija swoje ofiary. Polecam książkę osobom, które lubuja się w thrillerach psychologicznych.






Moja ocena 9/10


MONIKA

Za możliwość przeczytania powieści dziękujemy wydawnictwu OTWARTE



sobota, 13 października 2018

Teatr pod Białym Latawcem - Ilona Gołębiewska - recenzja PRZEDPREMIEROWA


Tytuł: Teatr pod Białym Latawcem
Autor: Ilona Gołębiewska
Wydawnictwo" MUZA SA
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 466
ISBN: 978-83-287-1089-4

Co może łączyć bogatego, wydawać by się mogło, bezwzględnego warszawskiego biznesmena Jakuba Bilewicza, pewną siebie, wojowniczą dziennikarkę, która właśnie dyscyplinarnie wyleciała z pracy Zuzannę Widawską, osiemdziesięcioletnią, przemiła staruszkę, niegdyś wielkiej sławy aktorkę Elenę Nilsen, szefową Fundacji Złotych Serc, która prowadzi zajęcia dla niepełnosprawnych dzieci i młodzieży Monikę oraz dyrektora teatru Piotra?

Wydawać by się mogło, że zupełnie nic, a jednak wspólnym mianownikiem jest Teatr Stary na Woli oraz jego bezpośrednie okolice. Każdy z wyżej wymienionych bohaterów ma z nim wiele wspólnego. 

Podczas lektury książki dowiadujemy się, że Elena Nilsen całe życie związała z teatrem, pracowała w nim, oddała mu całą siebie i nawet teraz prowadzi warsztaty teatralne dla dzieci i młodzieży. Poznajemy również historię jej całego życia, czasy wojny, śmierć rodziców i ukochanego, pracę w teatrze. 

Zuzanna Widawska sięgnęła dna. Z sukcesem pięła się po szczeblach dziennikarskiej kariery, potrafiła pisać wyśmienite artykuły, aż nagle jeden błąd spowodował, że straciła wszystko: dom, pracę, status, pieniądze, narzeczonego. Teraz pracuje w podrzędnej gazecie dla kobiet, gdzie szefowa zleciła jej napisanie artykułu świątecznego o Fundacji Złotych Serc, której warsztaty często odbywają się w ogrodzie teatralnym. Chcąc, nie chcąc (początkowo nie chcąc nawet bardzo) podejmuje się tego zadania, zostaje nawet wolontariuszką fundacji, zaprzyjaźnia się z Moniką i Eleną...

Jakub Bilewicz nienawidzi zaś starego teatru z całego serca. Pod jego bramą kilka lat temu w tragicznym wypadku samochodowym zginęła jego żona, a syn na zawsze został przykuty do wózka inwalidzkiego. Jego rodzina jechała do teatru na koncert, podczas którego syn Igor miał zagrać koncert na. Dla biznemena ważniejsza wtedy była praca niż rodzina. Wielu rzeczy nie może sobie wybaczyć, nosi w sercu ogrom żalu i goryczy, syna zaś chce odizolować od całego zła tego świata, co skutkuje tylko coraz większą samotnością nastolatka.

Przewrotny los tak splata wydarzenia, że życie tych ludzi łączy się i dzieje się magia! Tak, z czystym sumieniem mogę mówić, że autorka stworzyła powieść magiczną, o tak wielkim przekazie, że po jej lekturze nie sposób nie zamilknąć na dłuższą chwilę i nie analizować wszystkiego raz jeszcze.

Motywem przewodnim książki jest oczywiście teatr. To co się w nim dzieje, kulisy, praca Eleny jako aktorki, warsztaty dla dzieci, wystawianie sztuk teatralnych, mozolne próby. Możemy przeczytać bardzo wiele o tym, aby odkryć i za wszelką cenę rozbudzać i pielegnować w sobie pasję. Ukazany jest tutaj taniec, muzyka, śpiew, drama i otoczeni są nimi zarówno dorośli jak i dzieci - te zdrowe jak i niepełnosprawne, dla których obcowanie ze sztuką jest ogromnie ważne, sprawia im niesamowitą radość, podnosi na duchu, odgania samotność, pozwala zawierać przyjaźnie. Ilona Gołębiewska potrafiła tak pisać o teatrze i jego kulisach iż sama, nie mająca z teatrem wiele wspólnego zapragnęłam poczuć ten klimat, wybrać się na przedstawienie, całą sobą chłonąć to piękno i obcować ze sztuką. Przypomniałam sobie jak dawniej sama lubiłam tańczyć, próbowałam swoich sił w szkolnym kółku aktorskim, uczyłam się gry na keybordzie. 

"Pasja jest dla czlowieka gwarancją wolności. Świat cię zawiedzie, ludzie opuszczą, a pasja zawsze będzie ci towarzyszyć na każdym kroku. Będzie wierna."

"Poczuła całą sobą, że jej szczęście tak naprawdę w dużej mierze zależy od niej samej. Nie musi go warunkować dobrą pracą, pięknym mieszkaniem czy udanym związkiem. Czasami wystarczy sięgnąć po to, co daje nam największą radość. W jej przypadku był to taniec."

"Pasja dodaje nam skrzydeł, unosi wysoko ponad szarą codzienność, wyzwala siłe, z istnienia której nie zdawaliśmy sobie sprawy. Nikt nie wie, co to prawdziwe szczęście, nim nie dostięgnie smaku autentycznej pasji tworzenia. W chaosie rodzi się szaleństwo, w szaleństwie pasja, w pasji wielka radość życia.

I temat niepełnosprawności. Fenomenalnie przedstawiona niepełnosprawność ruchowa i umysłowa dzieci i młodzieży. Osoby poruszające się na wózach, niewidome, niedowidzące czy niedosłyszące, a nawet z niepełnosprawnością intelektualną są... zwykłymi normalnymi ludźmi. Nie nieszczęśnikami, wiecznie cierpiącymi i przeklinającymi los za to co ich spotkało, ale wrażliwymi na piękno i dobro osobami, czerpiącymi radość z zajęć prowadzonych przez fundację, przeżywającymi całym sobą każdą grę, zabawę. Nie bojącymi się pokazywania emocji, zawierania przyjaźni, cieszenia się życiem pomimo tego z czym mierzą się na co dzień. Bardzo ważny, poruszający, potrzebny temat wybrała autorka. Rzadko spotykany tak naprawdę, gdyż ja sama czytając dużo powieści pierwszy raz od dawna czytam o niepełnosprawności w książce. Nie obawiajcie się jednak - nie jest to zupełnie przygnębiające czy smutne. Niepełnosprawność tutaj jest ukazana w tak normalny, pozytywny sposób, iż przestaje być tematem tabu, kontakt z takimi ludźmi zaczyna sprawiać przyjemnosć i radość, znika pojawiający się zazwyczaj dyskomfort wynikający z niewiedzy jak się zachować, aby kogoś nie urazić. Autorka pozwala dojść do wniosku, aby zachowywać się normalnie, przyjaźnie, miło, jak do każdej napotykanej osoby. 

"...ale i szansę na to, by jeden artykuł zmienił spojrzenie ludzi na niepełnosprawność i pokazał, że każdy człowiek bez względu na stan zdrowia, zasobnośc portwela czy pochodzenie ma swoją godność, własne plany i marzenia. Czasami jednak w jednej chwili przydarza się coś, co skutecznie je niweczy."

Moglibyście zapytać jeszcze gdzie w tym wszystkim miejsce na tytułowy biały latawiec. Otóż pomijając to, iż podczas zajeć, które miały dzieci puszczane były latawce, na pikniku organizowanym dla dzieci i ich rodziców również to autorka niejednokrotnie porównuje latawce do ludzi. Pisze, że jesteśmy do nich podobni, marzymy o tym aby cały czas być na szczycie, aby wzlatywać beztrosko do chmur czasami jednak jednomocniejsze pociągnięcie sznurka powoduje, że latawiec upada i odija się od ziemi. Tak samo z ludźmi, jedno wydarzenie, niepowodzenie sprawia, że sięgamy dna, spadamy, upadamy, niejednokrotnie łamiąc sobie coś lub nieodwracalnie tracąc fizyczną lub umysłową sprawność. Latawiec się jednak nie poddaje i po ponownym sklejeniu dalej stara się złapać wiatr i polecieć, a jak jest z ludźmi? Poddadzą się czy podniosą i będą walczyć, odmienią swój los ponownie, czy zatracą się, przyrosną niejako do ziemi?

Ten majstersztyk w wykonaniu Ilony Gołębiewskiej, jej powieść "Teatr pod Białym Latawcem" był moim pierwszym spotkaniem z autorką, ale już wiem, że nie ostatnim. Nie raz jest tak, iż już po kilku stronach książki wiemy, że to właśnie to! Tak było i w tym przypadku. Autorka porusza ważne tematy, ale robi to w tak przyjemny sposób, że już zaraz po odłożeniu lektury ma się ochotę do niej wrócić. Nawet nie po to, aby koniecznie dowiedzieć się co dalej, bo akcja powieści jest raczej spokojna, bez nagłych zwrotów akcji i brawury, lecz po to by dać się porwać i płynąć po tych słowach, chłonąć te mądrości, które autorka nam na każdym kroku przekazuje. Styl, język powieści jest ogromnie przyjemny. Cała powieść jest ciepła, domowa, sympatyczna, grzeje serce jak dobry przyjaciel. Przeczytamy w niej o przyjaźni zresztą również wiele, o zmianie człowieka na lepsze, o miłości i rodzicielskiej i partnerskiej, o relacjach międzyludzkich, o otworzeniu się na drugiego człowieka, bezinteresownej pomocy, o tym, że wszystko ma sens i dzieje się po coś. Cudo! To moje ostateczne słowo.

Kochane i kochani zdecydowanie musicie przeczytać "Teatr pod Białym Latawcem". To nie jest kolejna zwykła powieść obyczajowa typu zdrada, rozwód bądź niczym niezmącone szczęście po grób. Ta książka jest po prostu mocno przemyślana, mądra, niosąca ogrom nauki o człowieku i dla człowieka. Jestem przekonana, że porwie i zauroczy was tak samo jak i mnie.

Zachęcam, polecam, wręcz proszę - sięgnijcie po tę pozycję, która wiele zmieni w waszym myśleniu i postrzeganiu świata i drugiego czlowieka.


Moja ocena 10/10 nie... zdecydowanie 11/10!


DOROTA


Za możliwość przeczytania powieści dziękują wydawnictwu MUZA SA


środa, 10 października 2018

Płatki wspomnień- Augusta Docher






Tytuł: Płatki wspomnień
Autor: Augusta Docher
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 558
ISBN: 978-83-8083-995-3

Liu zostaje wyrzucona z domu swojej partnerki Niny, z którą dotychczasowo mieszkała. Powrót do domu rodzinnego nie wchodzi w grę, gdyż jedynie co tam może znaleźć to brud, smród i rodzice, których i tak w ogóle nie obchodzi. Postanawia spróbować związać się z mężczyzną. Ashton, fotograf, któremu daje szansę okazuje się nadpobudliwy i agresywny. Musi ratować się kolejną ucieczką, po której trafia do Roberta, który podarował jej szansę na normalne życie. Choć przestała wierzyć w ludzką dobroć i bezinteresowność to w jego obecności czuje się bezpiecznie. Lecz czy jakiekolwiek uczucie będzie w stanie przetrwać między nimi? Przepaść jaka ich dzieli jest ogromna. Czy uczucie może być silniejsze od podziałów, statusu społecznego i różnic kulturowych? Czy jest szansa, aby zapomnieć o przeszłości i pozbyć się demonów wspomnień?


Cóż to jest za książka, chwyta za gardło i zachodzi pod skórę, niesamowicie targa emocjami. "Płatki wspomnień" to istny rollercoaster i choć powieść zaczyna się dość spokojnie to potem ekscytuje i wstrząsa czytelnikiem. To pierwsze moje spotkanie z twórczością autorki i już zapowiadam, że nie ostatnie. 

Poznajemy Liu, dziewczynę bardzo zagubioną w swoim życiu, która, aby znaleźć szczęście, musi przeżyć piekło. W domu rodzinnym nie szanowano życia ani zdrowia. Ojciec i brat przepracowywali się w fabryce, a matka nigdy nie dbała o rodzinę. Po tragicznym wypadku i śmierci brata, dziewczyna została sama gdyż na rodziców nie mogła liczyć. Kiedy poznaje Ninę ma możliwość uciec od cierpienia i walki o przetrwanie dlatego od razu zgadza się z nią zamieszkać. Nauczona przez nią pokory i uległości postanawia spróbować jak jest z mężczyzną. Lecz człowiek, który był dla niej dobry i miły zamienia się w agresywnego potwora. 
Zmuszał ją do zdjęć bardzo perwersyjnych, które potem sprzedawał za duże pieniądze. Tak Liu poznaje Roberta Plummera, który jest właścicielem firmy reklamowej. Po kolejnej ucieczce to u niego znajduje przystań i bezpieczne miejsce. To przy nim znieczula swoje rany, zasklepia je w swoim sercu. 
Uczucie jakie wybucha między nimi jest piękne i czyste. Niestety to nie koniec kłopotów Liu. Dopiero teraz czeka ją piekło. Zostaje ofiarą bezlitosnego oprawcy.




Autorka ukazała w swojej powiesći całą gamę gatunków literackich: romans, erotyk, kryminał, sensacja, thriller psychologiczny i wątki obyczajowe. 
To niezwykła opowieść, która poruszy każdego bez wyjątku. To powieść mocno kontrowersyjna, mroczna, tajemnicza z dodatkiem grozy a zarazem zmysłowa, erotyczna, namiętna i dająca nadzieję oraz dużo do przemyślenia. 
Poruszone tematy w książce są bardzo ciekawe i zdecydowanie kontrowersyjne. Niziny społeczne i różnice kulturowe są dość mocnym tematem. Erotyzm, fetysze, uległa i pan, również przedstawione w książce, niektórych mogą zniesmaczyć lecz jak dla mnie były opisane w bardzo dobry i czasami dosłowny sposób. Muszę wspomnieć też o śmiesznych wstawkach, przez które często wybuchałam gromkim śmiechem. 

Powieść  toczy się dwutorowo opowiadana z perspektywy Liu oraz Roberta. Wspomnienia w tle jeszcze dodają autentyczności opowiadaniu i bohaterom. 
Autorka zadbała o każdy detal. Każdy rozdział zaczyna się od motta. Na pewno skłania nas do przemyślenia swojego dotychczasowego życia i zwraca uwagę na to, że to gdzie się urodziliśmy czy w jakiej kulturze wychowywaliśmy nie daje nam pozwolenia do bycia lepszym lub gorszym. Na pewno książka uczy niesamowitej pokory, pomimo cierpienia jakie przeszła głowna bohaterka nigdy nie narzeka. Nawet gdy była w najgorszej sytuacji i walczyła o życie myślała o innych, nie o sobie. A my często narzekamy na błahe problemy.

Polecam serdecznie szczególnie osobom dorosłym. Książka wzbudza bardzo dużo złych jak i dobrych emocji. Zaskakująca do samego końca, przeczytana w jedną noc bo jak już po nią sięgniesz nie sposób się oderwać. Pierwszy raz spotkałam się z książką, która tak mocno mną wstrząsnęła. Miłość, poświęcenie, ból, tęsknota, śmierć, bycie "gorszym", demony wspomnień to tylko ułamek tego co zawiera cała powieść. Zdecydowanie należą się ogromne brawa dla autorki za tak autentyczną i porywającą książkę. 


Moja ocena 11/10


MONIKA


O autorce:
Augusta Docher mama, żona, córka i siostra. Plastyczka, księgowa, manicurzystka i pisarka. Ogrodnik, kura domowa i bizneswoman. Polka, Ślązaczka. Tradycjonalistka modyfikowana. Ale przede wszystkim kobieta z krwi i kości.


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu NOVAE RES





niedziela, 7 października 2018

Biegiem po miłość - Marta Radomska


Tytuł: Biegiem po miłość
Autor: Marta Radomska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 360
ISBN: 978-83-7976-046-6

Jeśli zaczynacie czytaś serię książek od środkowej części, następnie czytacie trzecią i stwierdzacie, iż koniecznie musicie dokupić pierwszą to oznacza, że książka jest dobra, tak? TAK!

Jeśli dochodzicie do wniosków, że każda kolejna część jest jeszcze lepsza od poprzedniej, co wydawało się niemożliwe, to znaczy, że książka jest dobra, prawda? PRAWDA!

Jeśli zapominasz czy zjadłaś, czy też nie, zawalasz obowiązki domowe, poświęcasz swój czas na sen byle tylko doczytać kilka stron bo ciekawi cię szelenie co będzie dalej, to znaczy, że książka jest dobra, mam rację? MAM!

Takie właśnie są książki Marty Radomskiej. Było mi dane poznać autorkę oraz jej styl pisania przy okazji czytania "Sprintem do marzeń" (RECENZJA TUTAJ) i nie wyprę się tej miłości od pierwszego czytania! Teraz miałam możliwość przeczytania trzeciej części z tej serii "Biegiem po miłość" i jestem nieziemsko oczarowna.

Aleksandra to charakterna, zadziorna kobietka, która najpierw mówi, potem robi a na końcu dopiero myśli. Jest trenerką fitness, trenuje też biegi, przygotowując się do maratonu. Zaręczyła się z Łukaszem, z którym mieszkają i "wychowują" piesa-biesa Dragona oraz kota Behemota. Wraz z przyjaciółmi: Dareczkiem (notabene przybranym bratem Łukasza), Beatką (żoną Dariusza oraz przyjaciółką Oli) i Laurą (kuzynką Olki, autorką poczytnych horrorów) tworzą zgraną paczkę, która przygotowuje się do ślubu oraz wesela zakochanych Oli i Łukasza. 

Jeżeli kiedykolwiek wydawało wam się, iż wasz ślub był niewypałem ponieważ świadek zapomniał obrączek lub okazało się, iż auto, którym jedziecie jest niezatankowane i zatrzymuje się w szczerym polu to jesteście w błędzie. Mieliście ślub marzeń! Przyszło wam do głowy, że wesele to klapa z powodu pijanego, śpiącego pod stołem wujka, lub zepsutego dania głównego? Och jakże się mylicie...

Ola już samych przygotować do ślubu miała dość. Nie mogła znaleźć wymarzonej sukienki, za towarzyszkę miała apodyktyczną mometami, perfekcyjną w każdym calu mamę, która nie uznawała wad i niepowodzeń oraz odmowy w jakimolwiek aspekcie życia córki.  Dziewczyna nigdy w życiu nie chodząca w szpilkach, kupiłą za małe pantofle ślubne, które oddała na rozchodzenie roztargnionej kuzynce. Już ze stresu przedślubnego Ola o mało nie padła, a to co działo się na ślubie przechodzi jakiekolwiek pojęcie.

Narzeczony znajduje białę adidasy z tajemniczą karteczką adresowaną do panny młodej, której sugeruje się aby odeszła od niego. Świadek podrywający pannę młodą, a ona lądująca w jego ramionach po niefortunnym poślizgnięciu się, co oczywiście widzi pan młody. Kot sikający na buty swojego pana. Pijana fotografka znaleziona z butelką wina pod stołem...

Pijana... tfu, wróć. Wcale nie pijana tylko prawie zamordowana! I tutaj zaczyna się koszmar Oli - wezwanie policji i detektywa Gosa, przesłuchania, szukanie mordercy w czym oczywiście razem z przyjaciółkami chce pomóć, obrażony pan młody wdający się w bójkę ze świadkiem, kolejna napaść. Uffff wymarzona impreza, nieprawdaż? Nic tylko usiąść i płakać. Ale to ze śmiechu - przynajmniej z perspektywy czytelnika.

Książki Marty Radomskiej mają to do siebie, że są przezabawne, inteligentne, pełne wyśmienitego humoru. Wciągają czytelnika całkowicie, pochłaniają go totalnie i oferują wspaniałą rozrywkę. Nie inaczej było tutaj. Nie zawiodłam się na Aleksandrze - uwielbiam jej postać, wykreowana jest fantastycznie, a jej szczere, spontaniczne, cyniczne komentarze są genialne. Dla nich samych warto sięgnąć po tę pozycję. Nutka kryminału doskonale urozmaica lekturę, a emocje i miłosne problemy dopełniają całości.

Dużym plusem jest to, że oprócz tematów lekkich, zabawnych autorka porusza i ciężkie problemy życiowe jakie dotykają bohaterów. Problemy skomplikowane, bardzo emocjonalne oraz skłąniające czytelnika do głębszych przemyśleń nas samym sobą i swoimi zachowaniami. Wielki plus powieści. Trudna relacja Olki z matką daje do myślenia, czy aby na pewno warto dążyć do stuprocentowej perfekcji kosztem własnego dziecka? I w końcu sytuacja pomiędzy małżonkami? Jak można kilka godzin po ślubie, gdy przysięgało się miłość, wierność i uczciwość, wykazywać się kompletnym brakiem zaufania do małżonki, niechęcią do rozmowy, ignorowaniem jej. Ola ma tego serdecznie dość. Policja rozwiązuje śledztwo, główna bohaterka zaś swoje małżeństwo...

Czy zwykłe kwiatki i czekoladki wystarczą, aby przebłagać ukochaną kobietę? Czy Ola da się przebłagać? Zaglądnijcie do ksiażki, a zobaczycie co tak naprawdę podziało się z Łukaszem i Olą po ślubie. Gwarantuję wielkie emocje i sporo przemyśleń, oprócz oczywiście wyśmienitej zabawy podczas czytania! Warto, warto i jeszcze raz warto!



Moja ocena: 10/10

DOROTA


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwo CZWARTA STRONA